Rozdział
III
Stewardessa oznajmiła nam że za kilka minut lądujemy . Najlepszy dzień w moim życiu. Już za kilka godzin będę mogła z nimi trenować, może nauczą mnie jakichś nowych trików. W głośnikach usłyszałam ponownie głos stewardessy.
-Dzień dobry! Dziękujemy za skorzystanie z naszych usług. Znajdujemy się już w Hiszpanii. Dziękujemy za miły lot.
Gdy tylko wysiedliśmy, pobiegłam do mojego dziadka, mimo iż nigdy go nie widziała to rozpoznałam go od razu. Moja mama była bardzo do niego podobna. Poczułam że mam z nim jakieś wspólne hobby. Wiedziałam że dobrze będę się z nim dogadywała. Razem z mamą wzięłyśmy walizki i zaniosłyśmy do samochodu. Dziadek opowiadał o swoim życiu od A do Z, dopiero zaczęłam słuchać gdy zaczął mówic o tym jak kiedyś grał w klubie, ale musiał przestać po tym jak jego kolega z innego klubu strasznie go sfaulował, miał strasznie wykręconą nogę. Przez kilka lat się rehabilitował , niestety po tym zdarzeniu przerwał swoją karierę. Cała moja rodzina interesowała się sportem, szczególnie piłką nożną.
Stewardessa oznajmiła nam że za kilka minut lądujemy . Najlepszy dzień w moim życiu. Już za kilka godzin będę mogła z nimi trenować, może nauczą mnie jakichś nowych trików. W głośnikach usłyszałam ponownie głos stewardessy.
-Dzień dobry! Dziękujemy za skorzystanie z naszych usług. Znajdujemy się już w Hiszpanii. Dziękujemy za miły lot.
Gdy tylko wysiedliśmy, pobiegłam do mojego dziadka, mimo iż nigdy go nie widziała to rozpoznałam go od razu. Moja mama była bardzo do niego podobna. Poczułam że mam z nim jakieś wspólne hobby. Wiedziałam że dobrze będę się z nim dogadywała. Razem z mamą wzięłyśmy walizki i zaniosłyśmy do samochodu. Dziadek opowiadał o swoim życiu od A do Z, dopiero zaczęłam słuchać gdy zaczął mówic o tym jak kiedyś grał w klubie, ale musiał przestać po tym jak jego kolega z innego klubu strasznie go sfaulował, miał strasznie wykręconą nogę. Przez kilka lat się rehabilitował , niestety po tym zdarzeniu przerwał swoją karierę. Cała moja rodzina interesowała się sportem, szczególnie piłką nożną.
W
końcu dojechaliśmy. Na widok domu moich dziadków opadła mi
szczęka, to był wielki dom , z wielkim ogrodem i basenem,
zazdrościłam im.
-Wysiadajcie,
Babcia przygotowała wielką ucztę, dawno was nie widziała to
znaczy Vanessy, Ciebie Kingo przecież widzi pierwszy raz
Weszłam do wielkiego domu, był bardzo pięknie urządzony.
- Vanessa!-krzyknęła babcia- ale Ty się zmieniłaś, Kinga jest do Ciebie strasznie podobna, ma taki sam kolor oczu, wyraz twarzy, normalnie jak dwie krople wody.
- Vanessa!-krzyknęła babcia- ale Ty się zmieniłaś, Kinga jest do Ciebie strasznie podobna, ma taki sam kolor oczu, wyraz twarzy, normalnie jak dwie krople wody.
- Wszyscy mi to mówią że Kinga jest do mnie podobna.
- No bo to prawda, takie modelki prawie. Dobrze a teraz chodźcie coś zjeść, na pewno zgłodniałyście.
- No bo to prawda, takie modelki prawie. Dobrze a teraz chodźcie coś zjeść, na pewno zgłodniałyście.
Babcia przygotowała pyszną kolację, nigdy się aż tak nie najadłam.
- A teraz możecie mi bardziej dokładnie powiedzieć o tym konkursie, co nasza piłkareczka wygrała.
- A teraz możecie mi bardziej dokładnie powiedzieć o tym konkursie, co nasza piłkareczka wygrała.
Wszystko jej dokładnie opowiedziałam- musiałam jej parę razy powtarzać, gdyż miała problemy ze słuchem.
- Rozpakujcie się. Kingo dziadek Cię zaprowadzi do Twojego pokoju- powiedziała babcia
- To ja mam swój pokój
-Oczywiście, Fernando(czyli dziadek Kingi) sam go dla Ciebie urządził, wierzył że kiedyś do nas w końcu
przyjedziesz.
-Dziękuje wam.
Uścisnęłam ich mocno, są najlepszymi dziadkami na świecie. Gdy szłam do pokoju to nagle przed drzwiami do niego stanęłam, nie wiedziałam czego mam się spodziewać, mam tylko nadzieję że będzie w moim typie.
Otworzyłam drzwi i to był najpiękniejsza niespodzianka jaką mogłam otrzymać od dziadków. To był najpiękniejszy pokój. Była tam wielka pufa w kształcie piłki a na ścianie wisiały koszulki FC Barcelony, z okna było widać stadion. Nadal w to nie wierzę.
- Jutro pójdę z Tobą na trening, znam 'Tatę' Martino, można by powiedzieć że to mój kolega.- powiedział dziadek
- Dziękuję Ci .
przyjedziesz.
-Dziękuje wam.
Uścisnęłam ich mocno, są najlepszymi dziadkami na świecie. Gdy szłam do pokoju to nagle przed drzwiami do niego stanęłam, nie wiedziałam czego mam się spodziewać, mam tylko nadzieję że będzie w moim typie.
Otworzyłam drzwi i to był najpiękniejsza niespodzianka jaką mogłam otrzymać od dziadków. To był najpiękniejszy pokój. Była tam wielka pufa w kształcie piłki a na ścianie wisiały koszulki FC Barcelony, z okna było widać stadion. Nadal w to nie wierzę.
- Jutro pójdę z Tobą na trening, znam 'Tatę' Martino, można by powiedzieć że to mój kolega.- powiedział dziadek
- Dziękuję Ci .
Musimy tak być o 9:45. Czeka mnie dzień pełen wrażeń, muszę się wyspać. Niestety to nie było takie łatwe usnąć w nowym miejscu od razu i jeszcze myśląc o tym co się może jutro wydarzyć, ale po , dłuższym czasie zasnęłam.
Obudziłam się już o 8:00 zeszłam na dół i zjadłam porządne śniadanie. Ubrałam się w strój Katalonii, nie mogłam się doczekać kiedy już pójdziemy, mieliśmy jeszcze czas więc zbytnio się nie śpieszyłam do wyjścia.
- To co, idziemy?- zapytał
- Już , tak wcześnie ? Dopiero dziewiąta.
- Tak, ale mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
- No dobrze, chodźmy
Przez całą drogę nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. Nagle dziadek stanął przed Camp Nou i powiedział
- A więc to jest ta niespodzianka o której Ci przed wyjściem mówiłem
- A dokładniej ?- nie wiedziałam o co mu chodzi
- Idziemy do szatni piłkarzy?
- Aa... aa. ale na prawdę?- niedowierzałam
- Tak, chodźmy już . Pewnie na nas czekają
Kiedy weszłam do szatni, było cicho i ciemno. Dziadek gdzieś poszedł. Poczekałam kilka sekund, a tu nagle światło się zapaliło i wszyscy krzyknęli
- Niespodzianka !
Nie wiedziałam co powiedzieć, zaniemówiłam. Uśmiechnęłam się do nich , a oni mi podarowali koszulkę z moim nazwiskiem. Nagle podszedł do mnie Bartra i powiedział.
- No mała, przebierz się i zapraszam na boisko.
Szybko pobiegłam by się przebrać i zaraz byłam już na boisku. Mój dziadek rozmawiała z "Tatą" Martino.
-No, Fernando mi wiele o Tobie opowiadał, jak widziałem Twój filmik to zobaczyłem że masz bardzo duży talent. My Cie tu jeszcze wiele nauczymy. To co? Potrenujesz z nami? Dzisiaj może zrobimy krótką rozgrzewkę i Ty się zapoznasz z każdym piłkarzem a potem zagramy jakiś meczyk. Co Ty na to?
- Jestem za!
- Kinga? Tak masz na imię?- zapytał Messi
- Tak tak .
- Może zagrasz ze mną i Neymarem w drużynie?
- Oczywiście, grać z wami to dla mnie przyjemność
- Dobrze , to wybierz jeszcze 6 osób to zagramy , ale najpierw rozgrzewka - powiedział
Nie było łatwo , to już była prawdziwa rozgrzewka, nie to co w szkole.
Gra też nie była łatwa , musiałam się wykazać szybkością. Ciężko było grać z takimi dobrymi piłkarzami, ale dałam radę. Mecz zakończył się wynikiem 1:1, oczywiście dla nas strzelił Neymar, ale to dzięki mojej asyście. Trener dał mi specjalną wejściówkę na jutrzejszy trening. Podziękowałam wszystkim i poszłam z dziadkiem do domu. Od razu po powrocie wszystko opowiedziałam mamie i babci jak się wspaniale z nimi grało. Messi i Neymar to nie tylko koledzy z klubu ale także są wspaniałymi przyjaciółmi.
Babcia przygotowała syty obiad dla nas , wiedziała ze zjemy konia z kopytami, zwłaszcza ja ,po takich wrażeniach. Gdy już zjadłam pobiegłam do ogrodu i ćwiczyłam nowe triki, robiłam dryblingi między pachołkami . Tak się skupiłam na graniu, że nie zauważyłam ' Taty ', który przyglądał mi się już od kilkunastu minut.
- A pan co tu robi? - zapytałam
- Obserwuję Cię od kilkunastu minut, bo akurat przechodziłem koło Twojego domu i zauważyłem że piłka to nie tylko twoja pasja, ale całe życie. Robisz to co kochasz i to jest najważniejsze. Oddajesz w to całe swoje serce i to się najbardziej liczy. Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia, ale na jutrzejszym treningu powiem o co chodzi. A teraz muszę już iść, a Ty ćwicz bo masz wielki talent i musisz go wykorzystać.
Po słowach trenera Barcy coś mnie skłoniło by przekonać mamę, aby mnie dowoziła do klubu, który jest oddalony 40 km od mojej miejscowości. Skoro mam taki talent to nie mogę go zmarnować. Jeśli robię to co kocham to powinnam to robić jak najdłużej. Muszę się rozwijać, aby jak najdalej zajść. Zastanawiam się tylko jaką propozycję chce mi złożyć pan Martino.
- Kingo ! Chodź już do domu, zimno się robi.
- Dobrze babciu, nawet nie czuję tego zimna gdy w sercu rozgrzewa mnie duch walki.
- Słucham ?
- Nic nic babciu, tak sobie myślę...
- Porozmawiamy o tym później a teraz już chodź, musisz mi powiedzieć jak tam w Polsce jest, bo mi o niej nie opowiadałaś. Lepiej niż tu?
Babcie jak to babcie, wszystko chcą wiedzieć, ale nie dziwię się jej, skoro nigdy mnie nie widziała i ze mną nie rozmawiała to chce ze mną spędzić jak najwięcej czasu na rozmowie.
- Tu jest dużo lepiej, mogę się tu rozwijać.
- To opowiadaj jak tam jest.
Wszystko jej dokładnie opowiedziałam, chciała jeszcze coś więcej wiedzieć, ale już było późno, a ja muszę być wyspana na jutrzejszy trening.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________
Rozdział dedykowany Paulinie Drążek- Śliwce :))
Nareszcie 3 rozdział skończony. Taki mało ciekawy, ale to wy oceniacie.
Liczę na komentarze ;)
Obudziłam się już o 8:00 zeszłam na dół i zjadłam porządne śniadanie. Ubrałam się w strój Katalonii, nie mogłam się doczekać kiedy już pójdziemy, mieliśmy jeszcze czas więc zbytnio się nie śpieszyłam do wyjścia.
- To co, idziemy?- zapytał
- Już , tak wcześnie ? Dopiero dziewiąta.
- Tak, ale mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
- No dobrze, chodźmy
Przez całą drogę nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. Nagle dziadek stanął przed Camp Nou i powiedział
- A więc to jest ta niespodzianka o której Ci przed wyjściem mówiłem
- A dokładniej ?- nie wiedziałam o co mu chodzi
- Idziemy do szatni piłkarzy?
- Aa... aa. ale na prawdę?- niedowierzałam
- Tak, chodźmy już . Pewnie na nas czekają
Kiedy weszłam do szatni, było cicho i ciemno. Dziadek gdzieś poszedł. Poczekałam kilka sekund, a tu nagle światło się zapaliło i wszyscy krzyknęli
- Niespodzianka !
Nie wiedziałam co powiedzieć, zaniemówiłam. Uśmiechnęłam się do nich , a oni mi podarowali koszulkę z moim nazwiskiem. Nagle podszedł do mnie Bartra i powiedział.
- No mała, przebierz się i zapraszam na boisko.
Szybko pobiegłam by się przebrać i zaraz byłam już na boisku. Mój dziadek rozmawiała z "Tatą" Martino.
-No, Fernando mi wiele o Tobie opowiadał, jak widziałem Twój filmik to zobaczyłem że masz bardzo duży talent. My Cie tu jeszcze wiele nauczymy. To co? Potrenujesz z nami? Dzisiaj może zrobimy krótką rozgrzewkę i Ty się zapoznasz z każdym piłkarzem a potem zagramy jakiś meczyk. Co Ty na to?
- Jestem za!
- Kinga? Tak masz na imię?- zapytał Messi
- Tak tak .
- Może zagrasz ze mną i Neymarem w drużynie?
- Oczywiście, grać z wami to dla mnie przyjemność
- Dobrze , to wybierz jeszcze 6 osób to zagramy , ale najpierw rozgrzewka - powiedział
Nie było łatwo , to już była prawdziwa rozgrzewka, nie to co w szkole.
Gra też nie była łatwa , musiałam się wykazać szybkością. Ciężko było grać z takimi dobrymi piłkarzami, ale dałam radę. Mecz zakończył się wynikiem 1:1, oczywiście dla nas strzelił Neymar, ale to dzięki mojej asyście. Trener dał mi specjalną wejściówkę na jutrzejszy trening. Podziękowałam wszystkim i poszłam z dziadkiem do domu. Od razu po powrocie wszystko opowiedziałam mamie i babci jak się wspaniale z nimi grało. Messi i Neymar to nie tylko koledzy z klubu ale także są wspaniałymi przyjaciółmi.
Babcia przygotowała syty obiad dla nas , wiedziała ze zjemy konia z kopytami, zwłaszcza ja ,po takich wrażeniach. Gdy już zjadłam pobiegłam do ogrodu i ćwiczyłam nowe triki, robiłam dryblingi między pachołkami . Tak się skupiłam na graniu, że nie zauważyłam ' Taty ', który przyglądał mi się już od kilkunastu minut.
- A pan co tu robi? - zapytałam
- Obserwuję Cię od kilkunastu minut, bo akurat przechodziłem koło Twojego domu i zauważyłem że piłka to nie tylko twoja pasja, ale całe życie. Robisz to co kochasz i to jest najważniejsze. Oddajesz w to całe swoje serce i to się najbardziej liczy. Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia, ale na jutrzejszym treningu powiem o co chodzi. A teraz muszę już iść, a Ty ćwicz bo masz wielki talent i musisz go wykorzystać.
Po słowach trenera Barcy coś mnie skłoniło by przekonać mamę, aby mnie dowoziła do klubu, który jest oddalony 40 km od mojej miejscowości. Skoro mam taki talent to nie mogę go zmarnować. Jeśli robię to co kocham to powinnam to robić jak najdłużej. Muszę się rozwijać, aby jak najdalej zajść. Zastanawiam się tylko jaką propozycję chce mi złożyć pan Martino.
- Kingo ! Chodź już do domu, zimno się robi.
- Dobrze babciu, nawet nie czuję tego zimna gdy w sercu rozgrzewa mnie duch walki.
- Słucham ?
- Nic nic babciu, tak sobie myślę...
- Porozmawiamy o tym później a teraz już chodź, musisz mi powiedzieć jak tam w Polsce jest, bo mi o niej nie opowiadałaś. Lepiej niż tu?
Babcie jak to babcie, wszystko chcą wiedzieć, ale nie dziwię się jej, skoro nigdy mnie nie widziała i ze mną nie rozmawiała to chce ze mną spędzić jak najwięcej czasu na rozmowie.
- Tu jest dużo lepiej, mogę się tu rozwijać.
- To opowiadaj jak tam jest.
Wszystko jej dokładnie opowiedziałam, chciała jeszcze coś więcej wiedzieć, ale już było późno, a ja muszę być wyspana na jutrzejszy trening.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________
Rozdział dedykowany Paulinie Drążek- Śliwce :))
Nareszcie 3 rozdział skończony. Taki mało ciekawy, ale to wy oceniacie.
Liczę na komentarze ;)



Kinga- córka Vanessy i Michała, posiada wielki talent piłkarski