sobota, 30 listopada 2013

Rozdział III
    Stewardessa oznajmiła nam że za kilka minut lądujemy . Najlepszy dzień w moim życiu. Już za kilka godzin będę mogła z nimi trenować, może nauczą mnie jakichś nowych trików. W głośnikach usłyszałam ponownie głos stewardessy.
-Dzień dobry! Dziękujemy za skorzystanie z naszych usług. Znajdujemy się już w Hiszpanii. Dziękujemy za miły lot.
Gdy tylko wysiedliśmy, pobiegłam do mojego dziadka, mimo iż nigdy go nie widziała to rozpoznałam go od razu. Moja mama była  bardzo do niego podobna. Poczułam że mam z nim jakieś wspólne hobby. Wiedziałam że dobrze będę się z nim dogadywała. Razem z mamą wzięłyśmy walizki i zaniosłyśmy do samochodu. Dziadek opowiadał o swoim życiu od A do Z, dopiero zaczęłam słuchać gdy zaczął mówic o tym jak kiedyś grał w klubie, ale musiał przestać po tym jak jego kolega z innego klubu strasznie go sfaulował, miał strasznie wykręconą nogę. Przez kilka lat się rehabilitował , niestety po tym zdarzeniu przerwał swoją karierę. Cała moja rodzina interesowała się sportem, szczególnie piłką nożną. 
    W końcu dojechaliśmy. Na widok domu moich dziadków opadła mi szczęka, to był wielki dom , z wielkim ogrodem i basenem, zazdrościłam im.
-Wysiadajcie, Babcia przygotowała wielką ucztę, dawno was nie widziała to znaczy Vanessy, Ciebie Kingo przecież widzi pierwszy raz

   Weszłam do wielkiego domu, był bardzo pięknie urządzony.
- Vanessa!-krzyknęła babcia- ale Ty się zmieniłaś, Kinga jest do Ciebie strasznie podobna, ma taki sam kolor oczu, wyraz twarzy, normalnie jak dwie krople wody.
- Wszyscy mi  to mówią że Kinga jest do mnie podobna.
- No bo to prawda, takie modelki prawie. Dobrze a teraz chodźcie coś zjeść, na pewno zgłodniałyście.
    Babcia przygotowała pyszną kolację, nigdy się aż tak nie najadłam.
- A teraz możecie mi bardziej dokładnie powiedzieć o tym konkursie, co nasza piłkareczka wygrała.
Wszystko jej dokładnie opowiedziałam- musiałam jej parę razy powtarzać, gdyż miała problemy ze słuchem.
- Rozpakujcie się. Kingo dziadek Cię zaprowadzi do Twojego pokoju- powiedziała babcia
- To ja mam swój pokój
-Oczywiście, Fernando(czyli dziadek Kingi) sam go dla Ciebie urządził, wierzył że kiedyś do nas w końcu
przyjedziesz.
-Dziękuje wam.
   Uścisnęłam ich mocno, są najlepszymi dziadkami na świecie. Gdy szłam do pokoju to nagle przed drzwiami do niego stanęłam, nie wiedziałam czego mam się spodziewać, mam tylko nadzieję że będzie w moim typie.
    Otworzyłam drzwi i to był najpiękniejsza niespodzianka jaką mogłam otrzymać od dziadków. To był najpiękniejszy pokój. Była tam wielka pufa w kształcie piłki a na ścianie wisiały koszulki FC Barcelony, z okna było widać stadion. Nadal w to nie wierzę.
- Jutro pójdę z Tobą na trening, znam 'Tatę' Martino, można by powiedzieć że to mój kolega.- powiedział dziadek
- Dziękuję Ci .
Musimy tak być o 9:45. Czeka mnie dzień pełen wrażeń, muszę się wyspać. Niestety to nie było takie łatwe usnąć w nowym miejscu od razu i jeszcze myśląc o tym co się może jutro wydarzyć, ale po , dłuższym czasie zasnęłam.
   Obudziłam się już o 8:00 zeszłam na dół i zjadłam porządne śniadanie. Ubrałam się w strój Katalonii, nie mogłam się doczekać kiedy już pójdziemy, mieliśmy jeszcze czas więc zbytnio się nie śpieszyłam do wyjścia.
- To co, idziemy?- zapytał
- Już , tak wcześnie ? Dopiero dziewiąta.
- Tak, ale mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę.
- No dobrze, chodźmy
Przez całą drogę nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. Nagle dziadek stanął przed Camp Nou i powiedział
- A więc to jest ta niespodzianka o której Ci przed wyjściem mówiłem
- A dokładniej ?- nie wiedziałam o co mu chodzi
- Idziemy do szatni piłkarzy?
- Aa... aa. ale na prawdę?- niedowierzałam
- Tak, chodźmy już . Pewnie na nas czekają
Kiedy weszłam do szatni, było cicho i ciemno. Dziadek gdzieś poszedł. Poczekałam kilka sekund, a tu nagle światło się zapaliło i wszyscy krzyknęli
- Niespodzianka !
Nie wiedziałam co powiedzieć, zaniemówiłam. Uśmiechnęłam się do nich , a oni mi podarowali koszulkę z moim nazwiskiem. Nagle podszedł do mnie Bartra i powiedział.
- No mała, przebierz się i zapraszam na boisko.
Szybko pobiegłam by się przebrać i zaraz byłam już na boisku. Mój dziadek rozmawiała z "Tatą" Martino.
-No, Fernando mi wiele o Tobie opowiadał, jak widziałem Twój filmik to zobaczyłem że masz bardzo duży talent. My Cie tu jeszcze wiele nauczymy. To co? Potrenujesz z nami?  Dzisiaj może zrobimy krótką rozgrzewkę i Ty się zapoznasz z każdym piłkarzem a potem zagramy jakiś meczyk. Co Ty na to?
- Jestem za!
- Kinga? Tak masz na imię?- zapytał Messi
- Tak tak .
- Może zagrasz ze mną i Neymarem w drużynie?

- Oczywiście, grać z wami to dla mnie przyjemność
- Dobrze , to wybierz jeszcze 6 osób to zagramy , ale najpierw rozgrzewka - powiedział
Nie było łatwo , to już była prawdziwa rozgrzewka, nie to co w szkole.
Gra też nie była łatwa , musiałam się wykazać szybkością. Ciężko było grać z takimi dobrymi piłkarzami, ale dałam radę. Mecz zakończył się wynikiem 1:1, oczywiście dla nas strzelił Neymar, ale to dzięki mojej asyście. Trener dał mi specjalną wejściówkę na jutrzejszy trening. Podziękowałam wszystkim i poszłam z dziadkiem do domu. Od razu po powrocie wszystko opowiedziałam mamie i babci jak się wspaniale z nimi grało. Messi i Neymar to nie tylko koledzy z klubu ale także są wspaniałymi przyjaciółmi.
Babcia przygotowała syty obiad dla nas , wiedziała ze zjemy konia z kopytami, zwłaszcza ja ,po takich wrażeniach. Gdy już zjadłam pobiegłam do ogrodu i ćwiczyłam nowe triki, robiłam dryblingi między pachołkami . Tak się skupiłam na graniu, że nie zauważyłam ' Taty ', który przyglądał mi się już od kilkunastu minut.
- A pan co tu robi? - zapytałam
- Obserwuję Cię od kilkunastu minut, bo akurat przechodziłem koło Twojego domu i zauważyłem że piłka to nie tylko twoja pasja, ale całe życie. Robisz to co kochasz i to jest najważniejsze. Oddajesz w to całe swoje serce i to się najbardziej liczy. Mam dla Ciebie propozycję nie do odrzucenia, ale na jutrzejszym treningu powiem o co chodzi. A teraz muszę już iść, a Ty ćwicz bo masz wielki talent i musisz go wykorzystać.
Po słowach trenera Barcy coś mnie skłoniło by przekonać mamę, aby mnie dowoziła do klubu, który jest oddalony 40 km od mojej miejscowości. Skoro mam taki talent to nie mogę go zmarnować. Jeśli robię to co kocham to powinnam to robić jak najdłużej. Muszę się rozwijać, aby jak najdalej zajść. Zastanawiam się tylko jaką propozycję chce mi złożyć pan Martino.
- Kingo ! Chodź już do domu, zimno się robi.
- Dobrze babciu, nawet nie czuję tego zimna gdy w sercu rozgrzewa mnie duch walki.
- Słucham ?
- Nic nic babciu, tak sobie myślę...
- Porozmawiamy o tym później a teraz już chodź, musisz mi powiedzieć jak tam w Polsce jest, bo mi o niej nie opowiadałaś. Lepiej niż tu?
    Babcie jak to babcie, wszystko chcą wiedzieć, ale nie dziwię się jej, skoro nigdy mnie nie widziała i ze mną nie rozmawiała to chce ze mną spędzić jak najwięcej czasu na rozmowie.
- Tu jest dużo lepiej, mogę się tu rozwijać.
- To opowiadaj jak tam jest.
Wszystko jej dokładnie opowiedziałam, chciała jeszcze coś więcej wiedzieć, ale już było późno, a ja muszę być wyspana na jutrzejszy trening.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________
Rozdział dedykowany Paulinie Drążek- Śliwce  :))
Nareszcie 3 rozdział skończony. Taki mało ciekawy, ale to wy oceniacie.
Liczę na komentarze ;)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Rozdział II
   I w końcu nadszedł ten dzień, to właśnie dziś miał przyjść list do osoby która wygrała.
-Córeczko! Mam coś dla Ciebie- krzyknęła z przedpokoju mama
Ucieszona, pobiegłam jak najszybciej do niej
-Jakiś list do Ciebie
Już się ucieszyłam że wygrałam, ale to tylko od mojej 'starej' kumpeli, która już dawno przeprowadziła się na drugi koniec Polski.
-No cóż- westchnęłam- przynajmniej nie żałowałam że spróbowałam
-Kinga, to jeszcze nie wszystko, jeszcze jakiś polecony do Ciebie
Zeszłam smutna na dół i z niechęcią go otworzyłam. Nie wierzyłam. To były gratulacje i powiadomienie o wygranej. To chyba jakiś sen. W kopercie były dwa bilety do Hiszpanii.
-Mamo jedziemy ! Rozumiesz? Jedziemy tam ! Hura, spełnią się moje marzenia - wrzeszczałam z radości
Natychmiast zadzwoniłam do moich przyjaciółek, aby się pochwalić. Nie chciały mi uwierzyć że wygrałam. Ach szkoda że nie ma teraz przy mnie taty, byłby ze mnie taki dumny.
    Wyjeżdżamy za tydzień, akurat wypada w weekend. Nadal w to nie wierzę, to moje największe marzenie. O spotkaniu z takimi gwiazdami każdy by marzył. Został mi tydzień nauki a potem przyjemności. Jestem chyba najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Kiedy dowiedziała się o tym moja szkoła, to wszyscy mi zazdrościli, chcieli by im wzięła autograf od  tych słodziaków. I tak minął prawie tydzień.
-Mami jutro wyjazd, musimy się pakować, nie możemy o niczym zapomnieć.
-Córciu, spokojnie samolot odlatuje o 13:00, do tego czasu jeszcze sobie o czymś przypomnisz i na pewno wszystko zabierzesz
-No tak, ale wolę być wcześniej przygotowana dla pewności.
Wyciągnęłam wielka walizkę z szafy i zaczęłam wrzucać co popadnie.
Hmm, ale przecież jedziemy na 3 dni, wybrałam tylko te ubrania które będą mi najpotrzebniejsze i w których będę się dobrze czuła. W Hiszpanii czekało mnie jeszcze jedno spotkanie z dziadkami, których zobaczę po raz pierwszy. Mama mi powiedziała że mieszkają oni niedaleko stadionu i mama w dzieciństwie często tam chodziła. 
-Szczęściara - pomyślałam
Jeszcze dzień przed wyjazdem spotkałam się z moimi przyjaciółkami, musiałam się z nimi pożegnać, mimo iz jadę tam na  tylko 3 dni to będzie mi smutno że ich ze sobą nie zabrałam, razem ze mną by spełniły swoje marzenia.
   Nadszedł wieczór. Byłam już spakowana, w sumie to mogłabym już wyjeżdżać. Wykąpałam się i poszłam spać, cały czas myślałam o jutrzejszym dniu. Rano obudziła mnie mama.
-Kinga wstawaj !
- Co? Już jedziemy? Czemu mnie wcześniej nie obudziłaś?
- Córeczko dopiero 9:00 masz jeszcze czas, chodź już na śniadanie
- Dobrze, tylko trochę się ogarnę i zaraz przyjdę
-Tylko szybko, bo zaraz wszystko wystygnie- pośpieszała mnie mama
Po śniadaniu jeszcze raz sprawdziłam czy wszystko spakowałam, bałam się że czegoś zapomnę.
-Oooo nie ! - krzyknęłam
-Co się stało?- przestraszona mama zapytała z dołu
-Zapomniałam spakować koszulki Fc Barcelony
-Nie długo głowy zapomnisz- zaśmiała się moja mama
Nadchodziła godzina 11:00. Walizki już zniosłam na dół.
-Mamo jedziemy już? - zapytałam
-Zaraz przyjedzie taksówka to pojedziemy
 Z niecierpliwością wpatrywałam się w okno, bałam się że nie zdążymy
-Już przyjechała, ja wezmę walizki a Ty zamknij drzwi
  Jadąc na lotnisko już myślałam o tym wspaniałym spotkaniu z moimi gwiazdami. Cały mój pokój był w plakatach z Fc Barcelony, nawet na jednej ścianie mam herb mojej ukochanej drużyny. Myśląc o tym wszystkim nie zauważyłam kiedy dotarliśmy na lotnisko.
-Już godzina 12:45 ? Niemożliwe, to przez te korki.
Szybko pobiegłyśmy zanieść walizki i przekierowano nas do samolotu.
-Uff! Zdążyłyśmy, jeszcze parę minut i odleciałby bez nas -powiedziałam
Stewardessa oznajmiła że za 5 godzin będziemy w Hiszpanii. Z lotniska ma nas odebrać mój dziadek i obiecał że po oprowadzi nas trochę po Barcelonie, mama na pewno już była w tych miejscach, ale dla mnie to coś nowego.
     Nawet nie wiem kiedy zasnęłam w samolocie,ale gdy się obudziłam ludzie dziwni się na mnie patrzyli. Mama mi oznajmiła że strasznie chrapałam i oni się ze mnie śmiali.
-Na samym początku zaliczyłam już taką wtope, cała ja, nic nowego- zaśmiałam się
Jeszcze 2 godziny, z okna samolotu podziwiałam piękne widoki, szkoda że w Polsce nie jest tak pięknie jak tu. Dwie godziny minęły jak z bicza strzelił.

-Wow! Mamo to już Hiszpania?
-Tak. Widzisz ten wielki okrąg? To stadion Camp Nou. Nie poznajesz?
-Z wielkimi oczami przyglądałam się mu, szybko zrobiłam kilka zdjęć i wysłałam moim przyjaciółkom.
_______________________________________________________________________________
Ten rozdział dedykuje mojej Werandzie ;*
 Liczę na miłe i pozytywne komentarze. Rozdział wyszedł wcześniej niż planowałam, miałam wenę :d

środa, 20 listopada 2013

Rozdział I
   Pewnego dnia dowiedziałam się o ciężkiej chorobie mojego ojca, mogła mu grozić śmierć, jednak wierzyłam w to że wyzdrowieje i razem pojedziemy na stadion Camp Nou. Od dnia kiedy mój tata dowiedział się o chorobie chodziłam smutna, dusiłam wszystko w sobie, nikt nie potrafił mi pomóc nawet moje przyjaciółki. Codziennie odwiedzałam go w szpitalu, jedna wizyta u niego bardzo zapadła mi w pamięć, ponieważ powiedział mi bardzo ważne słowa:
-Kinga, pamiętaj że gdy mnie zabraknie to nie rezygnuj z marzeń tylko staraj się je realizować.
Zrozumiałam że tata nie wyjdzie zbyt szybko ze szpitala, gdyż choruje na chorobę na która nie ma lekarstwa.
W tym momencie poczułam że niedługo go stracą, ale muszę walczyć i nie poddawać się.
   Kilka miesięcy później...
   Jeszcze nie dawno nie chciałam żyć,  chciałam się ciąć, ale jednak zrozumiałam że nie mogę tego zrobić. Mój tata chciałby żebym realizowała marzenia, jednak bez niego nie będzie już tak fajnie. On nie był tylko ojcem, był także najwspanialszym na świecie trenerem. "Trzeba się śpieszyć kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Po śmierci taty byłam roztrzęsiona, załamana, ale moi przyjaciele pomogli mi dojść do siebie.           Dzisiaj były moje urodziny, byłam bardzo szczęśliwa. Z samego rana mama zawołała mnie na uroczyste śniadanie. Nagle stanęłam jak wryta.
- Mamo ! Słyszałaś? W radiu ogłosili konkurs a wygraną jest trening z Fc Barceloną .
- Świetnie kochanie, ale wiesz że pewnie wiele osób weźmie w nim udział i są małe szanse na wygraną- odpowiedziała moja mamo
Mimo iż moja mama we mnie nie wierzyła, postanowiłam spróbować, szybko weszłam na stronkę radia i przeczytałam że wystarczy nagrać filmik ze swoimi umiejętnościami gry w piłkę a dodatkowo należy napisać dlaczego to ja powinnam wygrać. Pomyślałam że to jest wspaniały pomysł, przecież świetnie znam język hiszpański i nieźle gram w nogę. Zapominając o swoich urodzinach zabrałam kamerę założyłam kompletny strój Fc Barcelony i pobiegłam do moich przyjaciółek. Razem z nimi pobiegłam na boisko nagrywać mój 'zwycięski' filmik. Dostałam szału na boisku , biegałam jak szalona, robiłam przewrotki, dryblingi, nawet sama nie wiedziałam że aż tak dużo potrafię. Po prostu chciałam wygrać. Przyjaciółki bardzo mnie wspierały, doradzały.
- Jesteś najlepsza - powiedziała Monika - powinnaś wygrać !
- Dasz radę, przecież nikt nie jest tak dobry jak Ty - wpierała mnie moja druga przyjaciółka
Wiedziałam że z pomocą innych dam radę, że moje marzenie się spełni.
Pobiegłam szczęśliwa do domu, zaczęłam wycinać najlepsze momenty tego co pokazałam na boisku.
-Jeszcze zostało mi napisać coś o tym dlaczego to ja powinnam wygrać
-Kinga, może ci pomogę?-zapytała mama- razem na pewno coś wymyślimy.
Razem z mamą ułożyłyśmy całkiem świetne uzasadnienie. Brzmiało ono tak :
    Już od wielu lat kibicuje Fc Barcelonie, oglądam każdy ich mecz czy wygrywają czy przegrywają to i tak są w moim sercu na zawsze. Mój tata [*] zawsze mnie wspierał, pomagał mi, doradzał jak mam grać, niestety w moim mieście nie ma klubu w którym mogłabym się bardziej rozwinąć, pokazać to co potrafię, mam wielki talent, ale nie mam komu go przedstawić. Piłka była zawsze u mnie na pierwszym miejscu i tak już zostanie do końca. Na każde zawody zakładam koszulkę Fc Barcelony, by przyniosła mi szczęście. Wszyscy mnie bardzo mocno wspierają żebym daleko zaszła. Gdybym wygrała, to spełniło by się moje największe marzenie. W sumie to kilka marzeń, ale może przez to ktoś by zauważył moje umiejętności i pomógłby mi się dalej rozwinąć. Spróbuję, może akurat się uda. Nie mogłam usnąć, cały czas myślałam o tym konkursie.
Hmmm... w sumie to by było świetnie gdybym wygrała przecież moja mama jest hiszpanką, mogłybyśmy się tam przeprowadzić. Wiem że to nie byłoby takie proste, ale przecież mogłybyśmy czasami przyjeżdżać do Polski , do rodziny. Na razie powinnam o tym zapomnieć, muszę zająć się nauką. Moja mama bardzo dba o to bym była dobrze wykształconą osobą, ale też musi wiedzieć że w swoim życiu mam miejsce na swoje zainteresowania . Myślę że to zrozumie.
   Kiedy już wysłałam mój filmik nie mogłam się doczekać na odpowiedź. Wiedziała że mogę nie wygrać ale wciąż wierzyłam że się uda....
Z niecierpliwością czekałam ...
______________________________________________________________________________
Jakis taki krótki rozdział ;d
Liczę na komentarze ;)
Jak ktos chce żeby informować to proszę o aski w komentarzach ;)

wtorek, 19 listopada 2013

Bohaterowie

Vanessa- 34 letnia hiszpanka , mama 14 letniej Kingi , żona polaka
Michał- mąż Vanessy , choruje na ciężką chorobe o której dowiaduje się bardzo późno
Kinga- córka Vanessy i Michała, posiada wielki talent piłkarski
Prolog:
 Całe życie spędziłam na graniu na podwórku z moją 'paczką' w nogę. Moim marzeniem było zostać piłkarką ,niestety w moim mieście nie było klubu w którym mogłabym się bardziej rozwinąć, ale nie traciłam nadziei, grałam kiedy tylko mogłam, dryblingi były moją mocną stroną. Wiedziałam, że z moim talentem zajdę daleko . Przyjaciele bardzo mnie wspierali w tym co robię, zawsze mogłam na nich polegać w dobrych chwilach, ale też czasem i w tych złych. Mimo iż miałam wielki talent jak to mówi mój nauczyciel W-Fu, to musiałam się jeszcze wiele nauczyć. Miałam dopiero 14 lat, całe życie było przede mną, ale to są moje marzenia które chcę spełnić. Mój tata bardzo mnie wspiera, sam nawet mnie uczy abym była najlepsza w tym co robię. Moim ulubionym klubem jest Fc Barcelona . Mimo iż moja mama jest hiszpanką, to nigdy nie byłam w jej rodzinnym mieście. Świetnie znam język hiszpański tak jak i polski, z pewnością dogadywałabym się z moimi ukochanymi piłkarzami z Barcelony.
_________________________________________________________________________
Taki krótki prolog, no ale cóż dopiero się rozkręcam ;)
Rozdział I na pewno bd już w tym tygodniu ;)
Liczę na komentarze ;)