środa, 28 maja 2014

Rozdział IX

     Z wyrazu twarzy mojej mamy można było stwierdzić że się cieszy, ale w duszy było widać zmartwienie, smutek. Przez dłuższą chwilę Vanessa i Dani stali jak słup, ani drgnęli. O co w tym wszystkim chodzi? I co tu robi Alonso?
-Przepraszam was, ale źle się czuje, będzie lepiej jak się położe - przygnębiona mama powolnie ruszyła w stronę domu swych rodziców
-Wszystko dobrze z Twoją mamą?-zapytał zatroskany Aleks

-Tak, to znaczy chyba tak-Aleks już nie mówiąc ani słowa mocno mnie przytulił
Wszyscy bardzo cieszyli sie z naszego przyjazdu tym razem już stąd nie wyjedziemy, jedynie Dani, który stał skwaszony nie okazywał tego szczęścia.
-Ej Alves chodź tu, zrobimy sobie selfie z bananami- krzyknął uradowany Marc
-Sory chlopaki nie mam humoru, pójde zobacze jak Vanessa się czuje-odburknął
Chłopaki z drużyny byli przeciwko rasizmowi dlatego też popierali Daniela. Wygłupiali się jak małe dzieci.
                                _______________w domu________________
-Oczywiście, postaram się jakoś wyrwać z tej "niby" imprezki. O 20? Mi pasuje, do zobaczenia. Też Cię kocham papa- Vanessa odesłała słodkiego buziaczka w stronę telefonu.
Przy drzwiach stał Dani, usłyszał końcówke tej rozmowy.
-Co Ty tu robisz? Nie wariujesz z chlopakami? - zapytała nerwowo Vanessa
-Nie, nie potrafie. Bo ja po prostu chciałbym Ci coś powiedzieć, ale chyba się powstrzymam, widać już masz tu kogoś w Barcelonie, a mnie już odrzuciłaś-odparł Daniel
- Co? Nie nie, to nie tak jak myślisz.
- A z kim niby teraz rozmawiałaś?
- Daniel to tylko przyjaciel, na prawdę nie masz o kogo być zazdrosny, wiesz że Cię kocham, prawda?
- Gdybyś była na moim miejscu to byś była zazdrosna no ale dobra, przyjmijmy że Ci wierze, ale żeby mi to było ostatni raz- zagroził Alves
-Oczywiscie - Vanessa mocno przytuliła barcelońską 22
-Przyjdziesz w sobotę na trening?
-Hmm..w sobote? Postaram się.
-Bardzo mi na tym zależy byś była- uśmiechnął się łobuzersko
*oczami Vanessy*
Co ja robie? Wiem że nie mogę mieć ich dwóch naraz. Xabi ma to coś w sobie że w jakiś sposób mnie do niego ciągnie. Niech Daniel narazie nie wie że tym moim "przyjacielem" jest Alonso, wściekł by się. Gdyby sie dowiedział to już by był mój koniec.
*oczami Daniela*
Ona coś przede mną ukrywa, troche trudno jest mi jej zaufać, ale ją kocham i chcę żeby ona wiedziała że wierze w nią. Będą z nią zawsze kiedy tylko będzie potrzebować jakiejkolwiek pomocy.
   Dochodziła już 20, każdy już musiał zbierać się do domu, by jutro wyspać się na trening. Aleks 
pomógł mi i moim dziadkom posprzątać, ale gdzie moja mama? Nie widziałam jej już od kilku godzin po tym jak powiedziała że się źle czuje. Zaczęlam szukać jej po wszystkich pokojach, wreszcie zastałam ją jak się malowała w lazience.
-Ty się gdzieś wybierasz?-zapytałam
- A zapomniałam CI powiedzieć ze ide się spotkać z dawnym kolegą.
-Dobrze już się czujesz, nic cię nie boli?-zapytałam z lekką ironią
-Tak już tak. Od kiedy się tak mną interesujesz?
-Chce wiedzieć gdzie idziesz, z kim i o której wrócisz. Chyba  możesz mi to powiedzieć- wrzasnęłam
-Nie sądzisz że to moja sprawa? I uspokój się trochę
-Dobra już się nie odzywam, rób co chcesz -wybiegłam ze złością
Moja mam jest jakaś inna, tajemnicza, zmieniła się, nic mi nie chce mówic, coś musi być na rzeczy.
Nagle na podwórko zajechała piękna czerwona BM-ka.
-Kinga ja już ide, nie czekaj aż wrócę- krzyknęła mama
Nawet nie mam zamiaru, nie wiem gdzie idzie, z kim, no super nic nie wiem.... Kim jest ten jej dawny kolega? Nie czekając na powrót mamy udałam się do łóżka.
Z samego rana obudził mnie Aleks.
-Kinga musisz to zobaczyć!
-Śpie!
-Wstawaj, no Kinga.
-Jest dopiero,ej która jest?-zapytałam nieprzytomna
-A więc jest 11, wstawaj! Ruszaj dupe- wkurzony Aleks zrzucił ze mnie kołdre.
-Dobra Kotek, nie denerwuj się, już wstaje o co chodzi?
-Wczoraj Twoja mama była na rance z Xabim.
-Hahahaha co? Ona pojechała się spotkać z dawnym kolegą, a Ty już zaraz robisz afere że z Xabim.
-Ja robię afere, to prosze bardzo zobacz!- pokazał na okładke Hiszpańskiej gazety.
 Na okładce było napisane : Alonso i jego nowa dziewczyna?
-Nie, nie,nie to nie możliwe, ale przecież...
-Nie rozumiesz że Twoja mama oszukuje Daniela?- dał mi do zrozumienia Aleks
-Musze z nim porozmawiać.
-Może lepiej nie, Twoja mama musi sama z nim porozmawiać-ostrzegał mnie
-A chcesz żebyśmy mieszkali w Madrycie? Więc lepiej się w to nie mieszaj, ja postaram się to jakoś załatwić, mam nadzieje że się uda.
Gdy tylko Aleks wyszedł, momentalnie zadzwoniłam do Daniego, oczywiście jak zawsze odezwała się sekretarka. Pozostało mi tylko się na nią nagrać.
-Słuchaj, jest sprawa, przyjedź szybko, musisz o czymś wiedzieć!
 W ciągu niecałych 20 minut, Dani był już u mnie w pokoju. Pokazałam mu gazetę a on wpadł w furię. Może rzeczywiście nie powinnam mu tego pokazać, teraz mama będzie miała mi to za złe, no ale cóż stało się, muszę ocalić jakoś związek mojej mamy i Daniela.
-Kurwa no nie! - krzyknął Alves
Do mojego pokoju wkroczyła mama.
-Co tak krzyczysz i w ogóle co tu robisz? Mieliśmy się spotkać na treningu w sobotę.
-Na treningu, tak? Powiedz mi najpierw co to jest? Znów mnie oszukałaś.
-To nie tak jak myślisz, ja z nim nie jestem, przecież wiesz że to nie prawda.
Nie mogąc wytrzymać tych krzyków opuściłam swój pokój.
-Właśnie wiem że to nie ma przyszłości.
-Bylam z nim tylko na kolacji, chcial porozmawiać, nie mogłam mu odmówić.
-Myślisz że Ci uwierze?  Już drugi raz mnie zawiodłaś.
-Daniel Kocham Cię, ja z nim tylko rozmawiałam, nic między nami nie doszło, obiecuję Ci. Co mam zrobić byś mi uwierzył?- zapytała zapłakana mama
-Muszę to wszystko przemyśleć, ide cześć- Daniel opuścił mój pokój trzaskając drzwiami.

_________________________________________________________________________
BARDZO BARDZO was chciałabym PRZEPROSIĆ za taką wielką przerwe, no ale brak weny i motywacji. Mam nadzieje że mi wybaczycie za ten nieudany rozdział ;)
sądzę że to jest mój pierwszy i ostatni blog gdyż całkiem nie nadaje się do pisania, przewiduj jeszcze max 5 rozdziałów+ epilog i to już będzie mój koniec z blogami ;)

czwartek, 13 marca 2014

Rozdział VIII
  Ten wieczór był wyjątkowy. Nadal nie mogłam uwierzyć w to że on do mnie przyjechał.
-Aleks, musimy już iść, umówiłam się z Klarą o 18 na przystanku, jej tata po nas przyjedzie.
-Dobrze Piękna.
Szliśmy przytuleni do siebie. Było jak w niebie.
-Witajcie gołąbeczki
-Ola Klara !
Podeszłam do Klary, przytuliłam ją i szepnęłam do ucha.
-Dziękuję jesteś kochana.
-Nie ma za co.
-Ej Kinga jest moja-zaśmiał się Aleks
-A Ty widzę dobrze mówisz po polsku-wtrąciła Klara
-A no tak, rodzice mnie zmuszają do nauki innych języków, nie chce ale rodziców zdania nie zmienię bo chcą dla mnie jak najlepiej.
-Ooo już mój tata przyjechał, wsiadajcie.
  Tym razem tata Klary nie śpiewał na szczęście. Byłam prze szczęśliwa że Aleks sie tak dla mnie poświęcił. Mój kochany. Było strasznie ciemno, widać było tylko światła samochodów. Pan Kamiński pędził jak oszalały. Usłyszałam tylko klakson nadjeżdżającego samochodu. Potem już straciłam przytomność.
*1 godzina później

-Proszę pana gdzie jest Klara?-pytał Aleks
-Próbujemy ją wyciagnąć.
-Ona to przeżyje?
-Proszę się uspokoić, będzie wszystko dobrze.
-Jak mam się uspokoić? Ona musi przeżyć, rozumie Pan to? Musi !-nie wiedziałem co robić. Kinga jest silna, wyjdzie z tego
-Aleks! Co z nią?- dopytywała Klara
-Strażacy robią co w ich mocy.
-Ej to Kinga!-krzyknęła 
-Kinga Kinga!-krzyczałem
-Proszę się odsunąć, jedziemy do szpitala.
 Twarz Kingi była cała we krwi.
-Mogę jechać karetką z państwem?-zapytałem
-Jesteś jej rodziną?- zapytał lekarz
-Rodziną nie, ale to jest moja dziewczyna. Błagam pana- oczy mi się zeszkliły.
-Dobra młody wsiadaj.
W szpitalu mnie dokładnie jeszcze przebadano, ale nie pozwolili mi zobaczyć się z Kingą. Cierpliwie czekałem z jej mamą. Z sali wyszedł doktor.
-Co z Kingą?-zapytałem
-Już lepiej. Miała dużo szczęścia. Zostanie w szpitalu tylko dwa dni. Skoczyło się tylko kilkoma zadrapaniami na twarzy i złamaną ręką. Nic poważnego. Teraz już możecie do niej iść.
-Aleks! Nic Ci się nie stało?-zapytałam leżąc w szpitalnej sali
-Nic, dobrze że z Tobą wszystko w porządku, martwiłem się.
-To prawda, Aleks to prawdziwy Skarb, czekał razem ze mną- wtrąciła mama
-Co z Klarą i jej tatą?
-Pan Kamiński jest cały i zdrowy, Klara tak samo.
-Mogę z nią porozmawiać?
-No pewnie córeczko. Klara chodź- mama krzyknęła w stronę korytarza
Klara stanęła na środku sali półnieprzytomna we łzach w oczach
-Jezu! Nic Ci się nie stało? Bałam się o Ciebie
Przytuliłam przyjaciółkę. Rozmawiałyśmy bardzo długo, ona wyjeżdża jutro do Gdyni, na szczęście wujek Klary pożyczył im samochód.
-To widzimy się w święta prawda?- zapytałąm przyjaciółkę
-Tak, niestety wczęścniej nie mogę przyjechać do Barcelony bo szkoła
-Rozumiem. Kocham Cię
-Ja Ciebie też. Trzymaj się i dzwoń codziennie.
Tak bardzo pięknie zaczęły się moje wakacje, mówiłam sama do sieb ie ironicznie. Już niedługo Hiszpania mm...
*2 dni później
Aleks nie wracał do domu z moją mamą na noc, ciągle był przy mnie, trzymał mnie za ręke nawet jak spałam. Już dziś wychodzę z tego szpitala. Tylko czekam aż przyjedzie po mnie moja mama. Został tylko tydzień w Polsce.
-Kinga chodźmy już, Twoja mama czeka na nas przed szpitalem, wezmę torbe i chodź.
Aleks był bardzo opiekuńczy, troskliwy jak z bajki. Gdy już dojechaliśmy do domu, nie pozwolił mi nic zrobić, choć nic mi tak bardzo poważnego nie było. Poszłam do pokoju, w którym zostały tylko już puste ściany. Wszystko spakowane. On usiadł koło mnie na łóżku i szępnął do ucha
-Jesteś najwspanialszą i najdzielniejszą dziewczyną na świecie.
Całymi dniami leżeliśmy przed TV albo graliśmy na konsoli, już nawet odliczaliśmy dni do wyjazdu.
Tydzień........6 dni.........5 dni ….......4 dni.......3 dni,.....2 dni....dzień. To dziś jest ten najwspanialszy dzień w moim życiu. Byliśmy w drodze, wszystko przebiegło tak szybko. Czułam się wtedy gdy miałam jechać na trening FC Barcelony, ale jednak teraz to już coś innego. Znów ten sam widok, stadion Camp Nou. Na lotnisku już czekali na nas moi dziadkowie i rodzice Aleksa. Zabraliśmy swoje walizki i podążaliśmy w stronę samochodu. Wszyscy bardzo mile mnie powitali, czułam jakąś więź. Musiałam zmyślać historię złamanej ręki, by rodzice Aleksa się o niczym nie dowiedzieli. Już widać dom dziadków, ale co to?
-Mamo, proszę uszczypnij mnie i powiedz że to sen. Ney, Messi, 'Tata', Bartra, nawet Dani, wszyscy czekali na mój powrót?
-To zasługa Aleksa-odpowiedziała mama
-Jesteś najlepszy-ucałowałam go
Wybiegłam z samochodu i rzuciłam się na szyje wszystkim piłkarzom.
-Dani?-niedowierzała mama
-Vanessa?
Moja mama stała jak wryta. I nagle z daleko zobaczyłam go....
_CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ_________________________________________________________________
Tak, wiem krótki, nudnawy. Brak weny jak zawsze. Przepraszam że tak to wszystko zrobiłam w jednym wielkim skrócie ale nie chciałam żebyście umarli z nudów. Rozdział zakończyłam w nieciekawym dla was momencie, ale musicie czekać na dalszą część, która się pojawi jak mnie wena najdzie. A więc z mojej strony to tyle na dziś. Czekam na komentarze...

czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział VII
*3 miesiące później
   Tak wiele się zmieniło od tamtego czasu. Dani nie dzwonił, ale też nie zauważyłam by miała jakikolwiek kontakt z Xabim. Już za 3 tygodnie wyjeżdżamy. Zakończyłam szkołę w Polsce, teraz czeka mnie Barcelona. Nie wiem czy sobie tam poradzę. Tutaj dobrze sobie radziłam w szkole a tam? Nie jestem pewna czy się tam odnajdę. To dla mnie obce miejsce. Teraz będą dochodzić jeszcze treningi, wiem że łatwo nie będzie, muszę się powoli przygotowywać. Tak, muszę zacząć jakieś ćwiczenia. Wyłożyłam matę na podłogę i zaczęłam ćwiczyć. Muszę poprawić swoją kondycje. Wszystkie moje ćwiczenia przerwał dzwonek komórki. Alex? Hmm... co on chce? W takim momencie jak akurat wpadłam w trans.
-Halo! Dzień dobry.
-Hej Kinga, stęskniłem się, kiedy przyjeżdżasz?
-Już za trzy tygodnie, też się stęskniłam.
-Ale Kinga to nie o to chodzi, że ja się stęskniłem za przyjaciółką, po prosty jesteś dla mnie ważna i traktuje Cię bardzo poważnie- załamał mu się głos
-Czy Ty chcesz powiedzieć że Ty i ja?
-Słuchaj, od samego początku mi się podobasz. Chciałem Ci to powiedzieć jak już się przeprowadzisz do Barcelony,ale nie mogę, po prostu nie mogłem wytrzymać. Chciałem usłyszeć Twój głos, codziennie myślę o Tobie... o nas. Wiem może to dziecinne że mówię Ci to przez telefon ale dłużej bym nie wytrzymał gdybym Ci tego nie powiedział. Chcę byś wiedziała że dla kogoś znaczysz wszystko.
-Nie spodziewałam się takich słów- wzruszyłam się
-Codziennie patrze na Twoje zdjęcie milion razy, ale zawsze jest to i tak za mało. Chcę Cię już zobaczyć, przytulić. Chcę byś była częścią mnie.
Widać było że mówi to prosto z serca.
-Wiem że musisz to przemyśleć. Porozmawiamy o tym jak przyjedziesz, tęsknie pa.
 Nie wierze, ja mu się podobam, on chce być ze mną. To wszystko co powiedział, tak samo ja myślałam o nim kilka miesięcy temu. Już od samego początku czułam coś do niego, ale myślałam, że będzie lepiej jak zostaniemy przyjaciółmi. Teraz gdy chcemy być razem ze sobą to nic nie staje na przeszkodzie. Klara miała rację, od początku mówiła że będziemy razem. Stop! Przecież jeszcze nie jesteśmy razem, on jest tam a ja tu. Wszystko się okaże gdy się zobaczymy. Byłam bardzo podekscytowana, jarałam się jak Fredka Jeremiaszem. Czas płynął powoli, a trzy tygodnie to jeszcze trochę czasu. Musze zapomnieć o Aleksie do teko czasu. Chcę jeszcze wykorzystać te ostatnie tygodnie w Polsce. Muszę je spędzić z przyjaciółkami które są dla mnie bardzo ważne. Miałyśmy wyjechać razem nad jezioro w ostatnim tygodniu mojego pobytu ale niestety Klara musi jechać z rodzicami nad morze. Będziemy cały czas w kontakcie, nawet gdybym miała jechać na inny kontynent to i tak nikt nie rozerwie tej więzi między nami. Jest tak samo zwariowana jak ja, po prostu siostra a nawet bliźniaczka.  Myśląc o tym wszystkim wyobraziłam sobie moją przyszłość. Ja z Aleksem, Klara z jakimś Hiszpanem. Mieszkalibyśmy w wielkiej willi z basenem i olbrzymim ogrodem. Życie jak z bajki. Dochodziła już 22 , ja zatopiona w marzeniach, nie mogłam zasnąć, nawet gdy próbowałam to ciągle przypominał mi się Aleks. Po prostu na samą myśl że prawdopodobnie będziemy razem miałam motylki w brzuchu. W końcu po długiej męce udało mi się zasnąć....
*9 godzin później
   Usłyszałam pukanie do drzwi. Kto o tej porze ma zamiar zepsuć mój dzień?  Nawet wyspać w wakacje się nie można.
-Wchodzić !- krzyknęłam zaspana
-Ruszaj dupę, jedziemy gdzieś- wrzasnęła przyjaciółka
-Co ? Nigdzie nie jadę. Idę spać, dobranoc

-Nie ma żadnego spania.
-Oj Klara daj mi jeszcze 5 minut - odparłam na pół śpiąco
-Jak chcesz .
 Otworzyła moją szafę, wyciągnęła szorty i bokserkę.
- A teraz już wstawaj !
-Proszę Cię...- ściągnęła z łóżka kołdrę i rzuciła we mnie ubraniami
-Ogarnij się trochę bo wyglądasz jak z jakiegoś horroru. Za 5 minut masz być na dole.
-Ale po co?
-Nie powiem . Masz 5 minut rusz się ! -pośpieszała mnie przyjaciółka

  Co ona kombinuje? No ale jak ona coś powie to musi tak być.
-Kinga zostały 3 minuty - krzyknęła z korytarza przyjaciółka
Szybko włożyłam ubrania, wzięłam torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami bez których się nigdzie nie ruszam, telefon i zeszłam na dół
-To my idziemy Pani Vanesso do widzenia
- A śniadanie?
-Zjemy na mieście, do widzenia

- Co Ty wymyśliłaś? -zapytałam przyjaciółkę
-Mój tata nas zawiezie do Sandomierza, wsiadaj

Weszłam do ekskluzywnego BMW i ruszyliśmy w drogę.
-Po co tam jedziemy?- dopytywałam
-Zobaczysz, nie musisz wiedzieć - odparła Klara
-Chcę się przygotować psychicznie- zaśmiałam się
- Nic się nie bój, gwałcicielką nie jestem
-Panie Józku, może Pan mi powie co Klara kombinuje
-Może tak, może nie. Kinga rozluźnij się, to niespodzianka, nie możemy Ci powiedzieć. Włączę radio to może się rozluźnisz.
Nie, tylko nie to. Jak znam tatę Klary to zaraz puści jakieś wieśniackie nuty. W głośnikach zabrzmiała piosenka królująca na top liście disco polo.
-Śpiewajcie dziewczyny... Ja uwielbiam ją - śpiewał pan Kamiński
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Skrzeczał jak stare radio. Klara też nie mogła wytrzymać śpiewu swego taty.
-OOO ja uwielbiam ją ona tu jest i tańczy dla mnie
-Tato przestań!- powiedziała śmiejąc się Klara
Przyjaciółka wyłączyła radio.
-Dzięki, mi trochę było tak głupio zwrócić uwagę Twemu tacie- powiedziałam jej na ucho
- Jeszcze 20 kilometrów- oznajmił Pan Kamiński
Czas już płynął szybko, całą drogę śmiałyśmy się z przypadkowych ludzi. Byłyśmy już prawie na miejscu, ale wciąż nie wiedziałam co mnie tam czeka
-Dobra dziewczyny tu was wysadzę
-Dziękuję tato- Klara ucałowała tatę i poszłyśmy
-Mów gdzie idziemy!
-Co się tak pieklisz? To jest niespodzianka i nic Ci nie powiem
-Jesteś okrutna - oburzyłam się
-Tak wiem, ale chcę byś zapamiętała Polskę, mnie , naszą klasę i robię to wyłącznie dla Ciebie- uśmiechnęła się przyjaciółka- dobra a teraz zamknij oczy i nie otwieraj, tylko uważaj.
-Ała
-Haha mówiłam Ci żebyś uważała- zaśmiała się Klara
-Brawo geniuszu ! Będę uważać z zamkniętymi oczami.
-Dobra, podnoś nogi cały czas.
-Ała
-Prawa noga w górę, lewa noga w górę i tak cały czas
-Długo jeszcze?- niecierpliwiłam się
-Już zaraz
Czułam zapach gumy i benzyny
-Niespodzianka-krzyknęli wszyscy
-Nie wierzę-rozpłakałam się
 Byłyśmy na korcie gokartowym . Była cała moja klasa.
-Chcieliśmy Ci złożyć najserdeczniejsze życzenia, przecież masz dzisiaj urodziny, a już niedługo nas opuszczasz, Pamiętaj o nas, zawsze będziemy Cię wspierać by spełniły się Twoje najskrytsze marzenia.

-Jesteście wspaniali - znów popłynęły mi łzy
-Mała nie płacz.
Nie mogłam nic powiedzieć, nawet zapomniałam o swoich urodzinach. Wszyscy mnie przytulali. Mocno byłam z nimi związana, byliśmy prawie rodziną. Otarłam oczy z łez,
-To co? Może mały wyścig- zaproponował Maciek
- No pewnie-odpowiedziałam
Wariowaliśmy na korcie. Nigdy się tak świetnie nie bawiłam. To były najlepsze urodziny na świecie.
-Chodźmy coś zjeść.
Poszliśmy do najbliższej pizzeri. Zamówiliśmy gigantyczną pizze. Czas leciał szybko, była już piętnasta.
-Dziękuję wam za wszystko- powiedziałam
- To nie wszystko. Klara czeka Cię jeszcze jedna niespodzianka.
-Jaka ?- dopytywałam się

-Ej my musimy już iść . Cześć.
Zostałam tylko ja i Klara.
-A więc jaka to niespodzianka?- zapytałam
-Słuchaj uważnie idź pod tą fontannę  czekaj, ja idę na zakupy o 18 się tu spotkamy.
-Ale co ja mam robić tu sama?-dopytywałam
-Tylko czekaj.
Usiadłam na ławce przy fontannie, nagle ktoś położył rękę na moim ramieniu.
-Nie ,to sen prawda?
-To nie sen. Klara zadzwoniła do mnie przedwczoraj. Wczoraj gdy do Ciebie dzwoniłem byłem u niej ale chciałem Ci zrobić niespodziankę
-Jak Ty się tu znalazłeś?
-Tata Klary mnie tu przywiózł. Nie mogłem dłużej wytrzymać . Kocham Cię.
-Aleks...
-Nic nie mów-złapał mnie za rękę, przytulił i pocałował. 

Czułam się niezwykle.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________________
Troszkę się to zmieniło w opowiadanie romantyczne ;d
ale w następnym rozdziale będzie już Barcelona ;)
Jak dla mnie rozdział wyszedł ciekawy xd
Pozostawiam to do waszej oceny ;D

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział VI
    Powrót był strasznie męczący. W szkole byłam nieprzytomna, a przy okazji dręczyła mnie myśl o Danim.
-Kinga coś Ty taka cały dzień zamyślona?- zapytała przyjaciółka- a tak po za tym opowiadaj jak było w Barcelonie.
-Przepraszam, nie mam siły cokolwiek mówić
-Czy coś się tam wydarzyło o czym nie wiem?
-Możemy się później spotkać?
-Mów o co chodzi ! - krzyknęła Klara
-Ja muszę iść, zadzwonię później pa
Nie chce jej opuścić, to prawie moja siostra, jak jej to powiedzieć. Gdy dotarłam do domu i otworzyłam pierwszy lepszy album ze zdjęciami. Pierwsze zdjęcie było zrobione dokładnie 10 lat temu. Pamiętam ten dzień, łza mi się w oku zakręciła i pomyśleć że te wszystkie wspomnienia odejdą w niepamięć. Muszę wziąć się w garść, przecież jakoś jej to powiem tylko chcę żebyśmy były nadal przyjaciółkami. Jak ona to odbierze? Pytałam sama siebie. Jeśli się przestaniemy kontaktować to będzie znaczyło że to koniec naszej przyjaźni. Nie ! Co ja mówię? Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Klary.

- O hej, możesz się spotkać?.... dobrze... to za godzinę nad stawem pa.
Otarłam oczy z łez, poprawiłam makijaż i wyszłam z domu, Klara już na mnie czekała.
-Przepraszam że się spóźniłam
-Nic się nie stało, ale możesz mi wytłumaczyć swoje zachowanie w szkole?- powiedziała
-A to.. no bo gdy byłam w Barcelonie to 'Tata' złożył mi pewną propozycję.
-Jaką ? Mów!-niecierpliwiła sie Klara
-On chciał bym grała w żeńskiej sekcji Barcelony.
-Czy to znaczy że?
-Tak, przeprowadzam się do Barcelony. Wiem, jestem najgorszą przyjaciółką, prawdziwa by tak nie zrobiła.
-Nie prawda, przecież to wiadomo że chcesz się rozwijać. Na Twoim miejscu też bym tak zrobiła.
-Przepraszam Cię.
-Kinga uśmiechnij się, to nie koniec świata mam nadzieję że będziemy nadal przyjaciółkami- odparła przyjaciółka

-Oczywiście że tak, lepszej psiapsióły nigdy nie znajdę, nawet nie chce szukać
-Ale znajdziesz mi tam jakiegoś przystojniaka?- zaśmiała się Klara


-Dla Ciebie wszystko, zapoznam Cię z całym składem Barcelony jeśli do mnie przyjedziesz.
-No pewnie że przyjadę. A co z Aleksem?
-Chyba zostaniemy tylko przyjaciółmi, tam jest wiele ładniejszych dziewczyn.
-Ty jesteś piękniejsza od tych wszystkich Hiszpanek, ale nie ważny jest tylko wygląd.
-Nie, to będzie tylko przyjaźń i nic więcej/. Chodźmy już do domu.
Wracając jeszcze poobgadywałyśmy kilku chłopaków jak to dziewczyny. Strasznie się cieszę że nadal będziemy się przyjaźnić. To jest najlepsza przyjaciółka pod słońcem, lepszej nigdy i nigdzie bym nie znalazła i nawet bym nie próbowała szukać. Klara zawsze mnie wysłucha, wesprze i pomoże w trudnej sytuacji. Te wszystkie moje myśli przerwał dzwonek komórki mojej mamy.
-Halo
-Vanessa?
-Moja mama jest teraz w pracy a coś przekazać?
-Nie trzeba, a z kim mam przyjemność rozmawiać?
-Kinga, córka Vanessy a Pan to kto?
-Kinga? Nie poznałem Cię po głosie, a ja Dani . Ty najwidoczniej też mnie nie poznałaś.
-Nie wierze- zaśmiałam się
-A jednak. To mówisz że Vanessa jest w pracy tak?
-Tak.-odparłam
-Ahm a kiedy wróci?
-Powinna być za jakieś 2 godziny
-Powiedz jej że zadzwonię, mam jej coś ważnego do powiedzenia. Cześć.
   Rozłączył się, co on chce powiedzieć mojej mamie? Muszę sie dowiedzieć, ale jak, przecież mama mi nie powie, uzna że to nie moja sprawa. On się w niej zakochał , bo co innego może jej powiedzieć? Uhuhuhuhu moja mama z piłkarzem Barcelony, ale by mi zazdrościli w sumie to ja sobie sama zazdroszczę tego że będę mieszkać w Barcelonie. Może to tylko moje głupie marzenia, przecież jest małe podobieństwo że może jej to powiedzieć.
*2 godziny później

    Siedziałam w pokoju czytając biografie Messiego gdy nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do domu. Zbiegłam szybko na dół.
-Mamo jesteś?
-O Kinga, ta praca mnie wykończy.
-Zapomniałaś wziąć telefonu, Dani dzwonił do Ciebie.
-Słucham? Jaki Dani?
-Alves, Dani Alves piłkarz Barcelony, nie udawaj że nie wiesz o kogo chodzi,
-Aaa tak już wiem. A nie mówił co chciał?- zapytała z obojętnością mama
-Powiedział tylko że chce Ci coś ważnego powiedzie i zadzwoni niedługo.
-Dobrze
-A Ty nie wiesz mamo po co dzwonił do Ciebie?
-Kinga Ty zawsze chcesz wszytko wiedzieć, ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Nie masz przypadkiem jutro jakiegoś sprawdzianu jutro? Powinnaś się uczyć, to ostatnia chwila by poprawic oceny.
-Mamo jeszcze mam dużo czasu
-Muszę z kimś porozmawiać, a Ty możesz się trochę pouczyć bo ciągle gdzieś na podwórku jesteś.
-Dobrze już idę.
Gdy szłam do swojego pokoju usłyszałam że dzwoni telefon mojej mamy. To na pewno Dani , muszę się dowiedzieć co on chce mojej mamie powiedzieć, ale nie moge jej podsłuchiwać bo to nie fair, Nie dam rady , muszę się dowiedzieć. Stanęłam w korytarzu i usłyszałam że moja mama krzyczy. Uchyliłam drzwi tak by mnie nie zauważyła.
-Słucham? Co Ty zrobiłeś? Ty jesteś jakiś niepoważny- krzyczała mama - Jak mogłeś się pobić z Xabim? I to w mojej sprawie?
Przez jakiś czas nie słyszałam ich rozmowy.
-No dobrze, muszę to przemyśleć, nie dzwoń już do mnie, Kinga chyba coś podejrzewa. Porozmawiamy jak przyjadę, pa.
Szybko wróciłam do pokoju. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Może Aleks coś wie więcej w tej sprawie.
*30 minut później
   Teraz już wszystko wiem. Daniel po meczu Real Madryt-FC Barcelona pobił pomocnika Realu tylko dlatego że podobno w jednym z wywiadów powiedział że jest z moją mamą. To wszystko jest jakieś skomplikowane. Nic z tego nie rozumiem. Jak mama go poznała i kiedy? To nie możliwe żeby ona była z Alonso. To największy rywal Katalończyków. Musimy z Aleksem wziąć sprawy w swoje ręce. Ja nie pozwolę by byli razem, ale z tego co powiedział Xabi to już są razem, nie wierze w to. Może Ney i Leo wiedzą coś więcej w tej sprawie, na pewno wiedzą bo to było na ich meczu muszą wiedzieć wszystko. Muszą mi opowiedzieć o tym wszystkim. Wiem że nie powinnam układać życia mojej mamie no ale nie pozwolę na to by byli razem. Ona nie może być z takim dupkiem jak Xabi. Wiele słyszałam o tym że zmienia

kobiety jak rękawiczki. Dani jest dla mojej mamy idealnym partnerem. Gdy by ona była z Alvesem miałabym zapewne wejściówki na wszystkie mecze Katalończyków za darmo. Oczywiście nie chodzi mi tu tylko o te bilety na mecze , chce tylko dla mojej mamy jak najlepiej. Vanessa Alves ładnie brzmi, oby te moje marzenia się spełniły. Wiele ludzi by pomyślało że jestem jakąś małą głupią dziewczyną z marzeniami ale one się spełnią. Wierze że moja mama będzie z Danielem. Zajmiemy się tym z Aleksem a oni nam jeszcze za to podziękują .

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_____________________________________________________________________
I oto rozdział VI, przepraszam za te opóźnienia ale jakoś nadrabiam :)

Tutaj troszke Xabi jest takim czarnym charakterem ;D
Piszcie co sądzicie o tym rozdziale ;)
Liczę na komentarze ;D

czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział V
    Jeszcze przed wyjazdem chciałam się pożegnać z Aleksem. Może nie będę mu mówić ze niedługo wrócę, zrobię mu niespodziankę.
-Mamo, idę do Aleksa.
-Chwilę poczekaj, nie zapomniałaś o czymś?
-Nie rozumiem
-A śniadanie zjadłaś?
-Zjem jak wrócę- odpowiedziałam
-Nie nie nie. Aleks Ci nie ucieknie, a śniadanie wystygnie.
-Dobrze.
-Podoba Ci się ten chłopak?-zapytała mama
-No ładny jest- trochę się zaczerwieniłam
-Dziś rozmawiałam z jego mamą, dużo o Tobie opowiadał.
-Tak? Naprawdę?
-Chyba mu się podobasz-uśmiechnęła się mama
-Ja już muszę iść, pyszne śniadanie. Dziękuję.
   Szybko wybiegłam z kuchni, założyłam buty i wyszłam z domu. Nie wiedziałam czy dobrze robię. Może nie powinnam do niego iść, ale jednak zapukałam, otworzyła jego mama.
-Dzień Dobry, jest Aleks w domu?-zapytałam
-Ooo cześć Kinga, wejdź proszę, zaraz go zawołam. Aleks, Kinga przyszła do Ciebie.
-Idę - krzyknął
W mgnieniu oka znalazł się już w przedpokoju.
-Cześć nie spodziewałem się że jeszcze przyjdziesz, Ty nie wracasz do domu?
-Tak, ale chciałam się z Tobą jeszcze pożegnać przed wyjazdem.
-Aaa to jednak wyjeżdżasz?
-Tak, ale ...
-O co chodzi?-zapytał Aleks.
-Miałam Ci tego nie mówić, ale nie wytrzymam jak Ci nie powiem.
-Czy coś się stało?
-Nie. Chodzi o to że ja tu będę mieszkać na stałe a do Polski jadę tylko po to by zakończyć II gimnazjum.
-To świetnie.
  Aleks uśmiechnął się i mocno mnie przytulił. Nie wiedziałam jak mam się zachować w takiej sytuacji.
-Ja już muszę iść, jeszcze się nie spakowałam do końca
-Dobrze będę tęsknić.
   *oczami Aleksa
Świetna dziewczyna, tu w Hiszpanii takich nie ma , wysportowana, mądra,ładna. Chyba coś do niej czuję, to więcej niż przyjaźń.
*oczami Kingi                                                                                                                                  
Chyba mu się podobam i on mi też , ale nie, tu w Hiszpanii są ładniejsze ode mnie. Wolę żebyśmy zostali dobrymi przyjaciółmi.

     Wróciłam do domu moich dziadków, nagle zadzwonił telefon.
-To do mnie! -pobiegłam szybko i podniosłam słuchawkę
-Klara? Stęskniłam się za Tobą, dziś wieczorem wylatuje z Barcelony i jutro będę w szkole. Tak tak byłam na treningu było wspaniale.                                                                                                          
Nasza rozmowa trwała około pół godziny lecz nie mówiłam jej o tym że po wakacjach będę tu mieszkać na stałe. Będzie trudno się rozstać z przyjaciółką zwłaszcza że znamy się od dzieciństwa. Jest jak moja siostra, zna wszystkie moje sekrety. Nie mogłam się doczekać powrotu do rodzinnego domu. Boje się reakcji moich przyjaciółek na wiadomość że się wyprowadzam z Polski. Nie chcę stracić z nimi kontaktu.
*kilka godzin później
-Kinga chodź już-oznajmiła mama
-Do zobaczenia babciu, do zobaczenia dziadziu, kocham was-łzy mi popłynęły, bardzo się z nimi zżyłam
-Nie płacz, zobaczymy się niedługo. Ej Kinga chyba ktoś się za tobą stęsknił- powiedział dziadek
-Ney, Tello, Messi, Iniesta, Xavi, Dani, Bartra? A co wy tu robicie?
-Musimy się pożegnać z najlepszą z naszej drużyny, niestety nie ma wszystkich ale masz od nich pozdrowienia- powiedział Marc.
-Nie wierzę
-A jednak, pożegnasz się z kolegami ?- zaśmiał się Neymar
- No pewnie, jesteście najlepsi
    Dani nie zwracał na mnie uwagi, widziałam w jego oczach że jest zakochany, kto może być tą szczęściarą?
-Vanessa do zobaczenia- Dani podszedł do mojej mamy, przytulił ją i pocałował.
Nie no nie wierzę. Czy to możliwe? Dani kocha się w mojej mamie?
-Kinga chodź już jedziemy-krzyknęła rozkojarzona mama
-Już. Do zobaczenia chłopaki
    Przez całą drogę dręczyła mnie myśl czy to możliwe że piłkarz FC Barcelony podkochuje się w mojej mamie. Miałabym tatę piłkarza. Nie , Kinga co Ty wygadujesz? Zapytałam sama siebie. Ja już mam tatę. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce, oni muszą być razem.

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
_________________________________________________________________________________
Trochę krótki i mało ciekawy dla mnie, ale weny nie miałam ale oceńcie sami.
Przepraszam że musieliście tyle czekać, możliwe że za tydzień pojawi się kolejny rozdział ;*